Czym jest Fidget House? Dla nas to przede wszystkim muzyka która w chwili obecnej stanowi wspaniała alternatywę dla wałkowanej do znudzenia w "Hałsowych Dyskotekach" - electro papki. Kochamy electro, ale powiedzcie ileż można? Na szczęście dla fanów "papki", Fidget tak nie do końca rozwiódł się z Electro, więc wszyscy Powinni być zadowoleni ;-)
Wedle wszelakich teorii, to co teraz nazywamy Fidget House, swój rootz ma w muzyce Jackin House, modnej w stanach ponad 20lat temu, ojcem chrzestnym stylu, wedle tego prawidła ochrzcili marshalla Jeffersona. Od lat 80tych gatunek ten ewoluował, mieszając się "po drodze" chyba z każdym stylem który powstał od tamtego czasu w muzyce klubowej, tworząc niesamowitą muzyczną mutacje, w której znajdziecie min elementy garage, breakbeat, rave jak i wcześniej wspomnianego electro. Słuchając tej muzyki czuje ten nieodłączny feeling lat 90tych.
Samo słowo Fidget z angielskiego oznacza "denerwować się", a sam termin wymyślili Jesse Rose i Dave Taylor(Switch). Nazwa ponoć miała być żartem, ale trzeba przyznać że idealnie oddaje klimat tej muzyki, jej zwariowany charakter, nieprzewidywalność,"nerwowość" a czasami wręcz absurdalność ;-) Muzyka ta w swoim funk'owym brzmieniu i rytmie, w dalszym ciągu nawiązuje do Jackin House, ale to co daje stylowi pompe to chyba przedewszystkim kojarzący mi się ze speed garagowym traktowaniem, bass modulujący się melodyjnie, czasami nawet nieco jungle'owo ;-) tyle że w Fidget, w ten bass "wkręcają się" elektroniczne komputerowe i wielce nie przewidywalne ostre dźwięki, całość podana w tempie 4x4, a jeśli zaś chodzi o wokal, to o ile jest, to są to zazwyczaj wstawki rapowane lub sample z muzyki tanecznej lat 90tych.
Gatunek ten jest bardziej zaraźliwy niż grypa, tyle że nie powoduje żadnych objawów chorobowych a wręcz zaobserwowano że poprawia słuchającym Humor ;-) Co jest zresztą jednym z powodów przez które Fidget (Fidżet) idealnie sprawdza się na imprezach. Po przez swoją eklektyczność, potrafi zadowolić fanów wielu gatunków, których w normalnych warunkach ciężko było by spotkać równocześnie na jednym parkiecie i to też chyba jeden z kluczy do sukcesu stylu.
na koniec całego tego filozofowania, po prostu muszę zacytować Harpera:
"Z pewnością fidget house nie jest muzyką dla house'owych purystów, wypindrzonych paniuś w szpilkach ani wymuskanych, na żelowanych chłopców z przejęciem i rękoma w górze wyśpiewujących na parkiecie "I wish you would" (choć w sumie jednak nigdy nic nie wiadomo). To raczej brzmienia dla tych, którzy świadomie słuchają i imprezują, a nie tylko "bywają". Dla tych, którzy mają "otwarte głowy", lubią dostać klapsa na parkiecie oraz poczuć podmuch basu w trzewiach" |